» » Fredericksburg – polskie akcenty

Fredericksburg – polskie akcenty

wpis w: Miejsca, Podróże | 0
Pocztówka z Frederickburga
Pocztówka z Frederickburga

O Fredericksburgu napisano już tak wiele, że zastanawiałem się, czy dobrze robię pisząc ten artykuł. To, co mnie przekonało do jego pisania, to fakt, że znalazłem w tym na wskroś niemieckim miasteczku polskie ślady. Najpierw jednak krótko o samym Fredericksburgu słów kilka. Miasto zostało założone przez niemieckich osadników w 1846 roku i początkowo było nazwane Fritztown, na cześć księcia Fryderyka. Znaną postacią urodzoną we Fredericksburgu jest Admirał Chester Nimitz, który odegrał główną rolę dowódczą na morzach w czasie drugiej wojny światowej.

Postcard - Muzeum Wojny na Pacyfiku
Postcard – Muzeum Wojny na Pacyfiku

Miasto leży nieco na wschód od autostrady I-10, w odległości około 1,5 godziny od centrum San Antonio i tyle samo od centrum Austin. Często odwiedzane przez turystów. Jego główna ulica Main Street jest usiana sklepami, sklepikami i galeriami, które cieszą się sporym powodzeniem. Jest też wiele restauracji i kafejek, oczywiście z niemieckimi daniami na czele (bratwurst, kapusta zasmażana, żeberka). Warto odwiedzić National Museum of the Pacific War, tuż obok domu Admirała Nimitza, gdzie zgromadzono wiele eksponatów okrętowych z tamtego czasu.

Jeśli pójdziecie Main Street na zachód od muzeum, to po przejściu trzech przecznic traficie na obszerny plac po prawej stronie, na którym stoi niewielki budynek w kształcie ośmiościanu, wzniesiony w 1847 roku jako kościół. Teraz jest w nim małe muzeum historii Fredericksburga. Jeśli pójdziecie jeszcze kawałek dalej, to traficie na odcinek Main Street, na którym mieści się wiele galerii sztuki. No właśnie… i tutaj chcę nawiązać do tytułu tego artykułu i polskiego akcentu we Fredericksburgu.

Grażyna Larson i jeden z jej obrazów. Po lewej dzieła jej męża.
Grażyna Larson i jeden z jej obrazów. Po lewej dzieła jej męża.

W jednej z tych galerii, a mianowicie w “River Rustic Gallery” spotkaliśmy Grażynę Larson, Polkę z pochodzenia, która mieszka w okolicach Fredericksburga, a we wspomnianej galerii wystawia swoje obrazy. Pani Grażyna jest malarką, to jej pasja i to widać po tym jak opowiada o swojej twórczości. Spotkanie było zaaranżowane, ale i tak wniosło wiele niespodziewanych elementów. Przede wszystkim zobaczyliśmy jej obrazy, które swoim stylem przypominają w jednej chwili ekspresję Van Gogha, a w kolejnym momencie perspektywę Nikifora. Jednak to, co moim zdaniem je wyróżnia, to bogata kolorystyka. W tej samej galerii swoje dzieła wystawia też jej mąż. Dzieła o tyle niezwykłe, że nie wiem do jakiej kategorii je zaliczyć. Są to jakby przestrzenne obrazy, stworzone ze starych części elektroniki, komputerów, zegarków, które ożywają, gdy przyjrzeć im się bliżej…

Zapach świeżo prażonej i mielonej kawy rozchodzi się stąd!
Zapach świeżo prażonej i mielonej kawy rozchodzi się stąd!

Nie chcę się rozpisywać tutaj o pracach pani Grażyny, bo mam nadzieję na zupełnie osobny artykuł o niej samej i jej twórczości. Dodam tylko, że po zwiedzeniu galerii przenieśliśmy się do maciupeńkiej kawiarenko-tortillerii tuż za galerią. Jej motto: “Lokalne wyroby tuż za rogiem” Gorąco ją polecam. Wchodzisz, i odurza cię zapach świeżo mielonej na twoich oczach kawy, a w specjalnym piecyku czekają świeże tacos! Właściciel jest jednocześnie kucharzem, barmanem i kompanem do rozmów. Czujesz się tam jak w domu. Dzięki tej wizycie na nowo odkryłem Fredericksburg. Warto pójść trochę dalej Main Street, niż te kilkadziesiąt komercyjnych sklepów z pamiątkami i ciuchami!

Spróbujcie odkrywać Fredericksburg na nowo. Wyjdźcie poza dobrze sobie znane miejsca, poza Main Street. Może wam uda się znaleźć tam kolejne polskie ślady..?

Odwiedził i przgotował: Ziggy

Obserwuj Editor:

Ostatnie wpisy
Komentarze zostały wyłączone.