» » Myśli mają moc!

Myśli mają moc!

wpis w: Myśli | 2

Twoje mysli maja mocOd czasu do czasu na naszej stronie pojawiają się artykuły naszych czytelników z ich przemyśleniami, które zamieszczamy w sekcji “Myśli”. Dotyczą różnych kwestii, najprawdopodobniej mocno w owym czasie poruszających autorów. Tym razem postanowiłem sam napisać taki artykuł i przelać swoje myśli “na papier” i podzielić się nimi z Wami, drodzy Czytelnicy.

A powodem była rozmowa, jaką ostatniej soboty prowadziłem z Williamem Samelsonem z Boerne, filozofem, pisarzem i poetą (opublikujemy z nim wywiad-opowiadanie na naszej stronie). W trakcie rozmowy poruszaliśmy wiele kwestii: holocaust, uprzedzenia i ich brak, miłość do drugiego człowieka i postawy życiowe. Poruszyła mnie jednak kwestia – która nurtuje mnie już od dłuższego czasu, jako bardzo prawdziwa – a mianowicie trafności twierdzenia: “Myśli mają moc!” Kiedy padło to z ust Williama Samelsona, pomyślałem: “Jak to?! Taki człowiek, pisarz i poeta, filozof myśli tak samo jak ja? Ja jestem tylko prostym człowiekiem, robaczkiem!”

O co chodzi z tym myśleniem? Czy myśli mogą mieć moc?

Znacie Steve Jobs i Steve Wozniak? I znacie firmę Aple? Otóż kiedy lata, lata temu Steve Jobs i Steve Wozniak spotkali się, mieli wspólne myśli, a potem wspólne plany: chcemy zbudować komputer! Dzisiaj spora część świata posługuje się komputerami Aple, iPadami, iPhonami i innymi urządzeniami firmy Aple. Ich myśli nabrały realnych kształtów, a dzisiaj wiele ludzi nie wyobraża sobie życia bez tych urządzeń. Jedna myśl, wspólna tylko dwóch ludzi! To pozytywny przykład tego jak myśl nabiera rzeczywistych kształtów i zakładam, że większość z czytelników zgadza się z takim poglądem: myśli tych ludzi sprawiły pewną rzeczywistość.

Inny pozytywny przykład. Efekt Maharishiego. Być może słyszeliście, że jeżeli 1% jakiejś społeczności, związanej z konkretnym miejscem, (ale niekoniecznie, mogą mieć tylko wspólny cel) stosuje medytację, to zmniejszają się tendencje negatywne (liczba zabójstw, napadów, kradzieży, itp. drastycznie spada) a zwiększają tendencje pozytywne. Takie eksperymenty przeprowadzano w latach 90-tych, a potem po roku 2000 w wielu miastach USA, ale także Indii, Rosji, Ameryce Płd. I zawsze osiągano pozytywne efekty w okresie bliskim czasu medytacji. EFekt utrzymywał się przez kilka do kilkunastu dni.

Jest bardzo prawdopodobne, że kiedy określona część społeczności skupia się jednak na negatywnym myśleniu (nie prowadzono takich eksperymentów, ale przypuszczalnie ten próg, to również 1%), osiąga negatywne efekty. Kiedy przed 1939 rokiem nastawienie ludności Europy było takie, że wojna jest nieunikniona, dawało to asumpt do realizacji takiego właśnie scenariusza! Owszem, zapalnikiem były Niemcy, ale reszta populacji uważała taki scenariusz za bardzo prawdopodobny, jeśli nie nieunikniony.

Dlaczego o tym piszę..?

Otóż powoli narasta w Europie, ale i na całym świecie takie ciche mówienie, że “… idzie ku wojnie w Europie”. Mówią o tym politycy, dywagują media i sączą to przekonanie do umysłów całych populacji. Ludzie przyjmują to z bojaźnią, ale uważają, że scenariusz wojenny jest chyba jakoś prawdopodobny… Co tym samym wywołują? Tworzą pole energetyczne (myśli mają energię) o bardzo negatywnym potencjale. Pole tej energii oddziałuje na całą populację, nie wybiera. Tworzą się scenariusze prawdopodobieństwa. To są samospełniające sie scenariusze.

Czy tak musi być? 

Otóz nie! Zauważ drogi czytelniku, że tylko 1% danej populacji (a sprawdzono to empirycznie i to nie raz!) potrafi dzięki pozytywnemu myśleniu, medytacji, modlitwie (obojętnie jak to nazwiemy) zmienić rzeczywistość na bardziej pozytywną. Zmiana myślenia, każdego z nas, któremu zależy, by jego dzieci, wnuki, bracia i siostry żyli w świecie wolnym i pokojowym, nie powinna być trudna. Trzeba sobie ten świat pełen ludzi pokojowych, przyjaznych narodów wyobrażać. Wtedy właśnie tworzysz swoją myślą pole energii, energii pozytywnej. Kiedy ta energia się sumuje, pole się wzmacnia i zaczyna oddziaływać swoją energią na inne pole czy pola, te negatywne. Niweluje je. Energia negatywna w polu pozytywnym sublimuje, zatraca się.

Istnieją jednak na tej drodze pułapki. Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych myślowych schematów.

Podam przykład. Kiedy – mając nawet w 100% dobre intencje – myślisz: “Nie chę wojny dla moich dzieci”, właśnie tworzysz pole energii negatywnej. Myśląc: “Nie chcę wojny” dopuszczasz, że ona jednak może zaistnieć. Samo dopuszczenie takiej myśli o wojnie, uwalnia tą negatywną energię. Ta idzie w świat, łączy się z innymi podobnymi energiami i wzmacnia je. Tworzy się rzeczywistość scenariusza wojennego, energia strachu, te energie tych wszystkich podobnie myślących negatywnie łączą się, i dosłownie piszą scenariusz wojenny.

Jak uniknąć takich pułapek?

To ważne! Myśl pozytywnie. Kiedy myślisz o rejonach objętych walkami, wyobrażaj sobie, że tam już jest spokój, ludzie spacerują po ulicach uśmiechnięci, posyłaj im ciepłe spojrzenia, porozmawiaj z nimi w myślach o tym co ich cieszy, jakie mają plany, o czym marzą. Pisz nowy scenariusz! Scenariusz, w którym panuje taka rzeczywistość, jakiej Ty chcesz. To właśnie tak działa.

I na koniec pod rozwagę…

Dlaczego po II wojnie światowej mieliśmy w Europie taki długi okres pokoju? Ludzie mieli dosyć wojny, jej okropieństw, cierpienia, głodu. Nawet nie chcieli o tym myśleć. Zastępowali te myśli marzeniami o lepszym życiu, planowali budować rodziny, chcieli przyjaźni i miłości. I tworzyli to najpierw w swoich myślach, tworzyli potężne pole pozytywnej energii, które dotykało nawet tych nielicznych, którzy nie mieli takich pozytywnych nastawień. Pokój trwa tu do dzisiaj (z wyjątkiem byłej Jugosławii – i to da się dobrze uzasadnić tym schematem), ale ta pozytywna energia miesza się z narastającą energią strachu, energią negatywną. Dzisiaj jest czas na działanie. Nawet jeśli pomyślisz: “E tam… Czy to tak pracuje?”, to zaryzykuj. Bo jeśli to działa tak jak mówię, to przyczynisz się do pokoju na świecie.

A co wspólnego mają z tym Polacy w Teksasie..? Chyba wszyscy chcielibyśmy by nasze rodziny w Polsce i gdziekolwiek były bezpieczne. Zróbmy to razem.

Myślał i wymyślił: Envoy

Obserwuj Editor:

Ostatnie wpisy

2 Odpowiedzi

  1. Joanna
    |

    Dobry artykul. Dziekuje.

  2. Evita
    |

    Niech kazdy z nas raz dziennie powie na glos.” Szczescie i pokuj na swiecie dla wszystkich panuje”- warto sprobowac? Tylko koniecznie trzeba wypowiadac w czasie terazniejszm, tak jak by juz to sie osiagnelo. To ponoc najwieksza sila dzialania. Np: jestem zdrowy. Wmowmy sobie wszystko, to co jes dobre i zyczmy innym tego samego.
    Envoy, bardzo rozsadny artykul. Ja zaczynam juz dzisiaj!
    Evita

Komentarze zostały wyłączone.