» » » NOMINOWANA: Ela Polis – wywiad

NOMINOWANA: Ela Polis – wywiad

wpis w: Ludzie, Nominacje, Wywiady | 0
Ela Polis
Ela Polis

Elżbieta Polańska a dla mnie Ela Polis, mieszka w Boerne. Poznałem ją przez przypadek, kiedy odpowiedziałem na jej ogłoszenie na naszej stronie. Wydawało mi się, że jeśli ktoś szuka ludzi do wspólnego muzykowania, to musi być ciekawą osobą. I nie pomyliłem się. Ela jest bardzo utalentowaną osobą, pisze teksty piosenek, tworzy do nich muzykę i śpiewa. No i stąd nasza nominacja miesiąca marca. Posłuchajcie sami, co o sobie powie Ela Polis.

R: Nazywasz się Elżbieta Polańska, ale ludzie znają cię też jako Ela Polis. Skąd taki pseudonim?

Ela: Nie jest to bardzo skomplikowana rozbieżność: „w papierach” mam  Elżbieta Polańska ale płytę wydałam pod panieńskim nazwiskiem, stąd  pojawiła się Ela Polis – która właściwie zawsze była…od urodzenia.

R: Mieszkasz w Boerne, w Teksasie. Co spowodowało, że wybrałaś USA? Dlaczego wybrałaś Teksas? I dlaczego właśnie Boerne, skoro w zasięgu masz duże miasto San Antonio.

Ela: Moje „wylądowanie” w  Teksasie jest wynikiem tej nieprzewidywalnej cechy życia zwanej „przypadkową zbieżnością” kilku okoliczności. Dlatego piszę „wylądowanie”- bo równie dobrze mogłoby być na Marsie – myślę że w moich przewidywaniach sprzed ponad 10 lat  zarówno Mars jak i Teksas były w tej samej kategorii  (nie)prawdopodobieństwa zamieszkania.  Tak czy inaczej do Boerne, jak w większości podobnych przypadków sprowadziła nas praca. Przyjechaliśmy z mężem ponad 6 lat temu i zostaliśmy… jak dotąd.

R: Śpiewasz, i to moim zdaniem, śpiewasz śpiewająco! Masz wykształcony głos, twoich piosenek słucha się z przyjemnością. Jaka była Twoja droga do śpiewania? Szkoła? Pasja? Hobby?

Ela: Bardzo się cieszę, że tak dobrze oceniasz moje śpiewanie…bo tak naprawdę jestem całkowitą amatorką. Fakt, że zawsze bardzo lubiłam śpiewać, ale w życiu dorosłym – o ile nie jest to twoim zawodem- okazje do śpiewania  są sporadyczne. Ale zawsze coś tam sobie śpiewałam…np. przy goleniu J.  U mnie, cała przygoda z nagraniem własnej płyty zaczęła sie od pisania tekstów. Pierwsze teksty, jak „Latawce” przyszły do mnie kiedy moje dzieci były małe. Napisałam tą piosenkę dla nich. Często, kiedy pisze tekst jest tak, że „słyszę” do niego muzykę. Probuję wtedy sprowadzić melodię do paru prostych chwytów na gitarze, żebym mogła ją zapamietać, zapisać i potem zagrać.  W taki sposób, po latach, uzbierał się materiał na płytę.

R: Znam Twoją płytę „Zwierzę”. Czy to jest Twoja pierwsza płyta? 

Okładka płyty "Zwierzę"
Okładka płyty “Zwierzę”

Ela: Tak, „Zwierzę” to mój debiut autorski, który promuję głównie przez  social media: facebook, soundcloud, Youtube, itd. Ale rzeczywiście zanim powstało Zwierzę, nagrałam dwie płyty demo, w wersji akustycznej, tylko z gitarą, na której pięknie „przygrał mi”  Wojtek Mackiewicz.  Niektóre z tych utworów są dostępne do posłuchania na soundcloud. Wojtek, od początku naszej pracy był wielkim fanem moich piosenek i z wielką wrażliwością do-aranżował moje proste linie melodyczne, żeby nadać im głębsze brzmienie.

Z przyjemnością wspominam okres pracy nad tymi płytkami. Wszyscy mnie bardzo wspierali, kiedy już postanowiłam, że dopnę nagrania własnej płyty. Moja rodzinka, mąż, moi przyjaciele z  ukochanego miejsca w  Karkonoszach , w Polsce, zwanego Michałowicami.

R: Opowiedz nam o powstawaniu tej płyty. Jaki był początek, jakie musiałaś zrobić kroki, aby się ukazała? Może były jakieś przygody z nią związane?

Sesja nagraniowa do płyty "Zwierzę"
Sesja nagraniowa do płyty “Zwierzę”

Ela: Nie miałam artystycznych i medialnych koneksji, które pomagają utorować drogę  w przypadku podobnych przedsięwzięć  podejmowanych przez „zawodowców” – stąd w międzyczasie wiele wzlotów i upadków i bardzo poważnych zwątpień. Patrzyłam w lustro nieraz, kiwałam głową nad sobą i pytałam „z czym ty?…do ludzi.”  Piłam wino, szłam spać. Potem wstawałam, patrzyłam w lustro, tupałam nogą i brałam się do pracy. Wiedziałam, że mam dobre teksty, wierzyłam w ich dobry „ciężar gatunkowy” – chciałam je posłać do ludzi. No i stało się!  „Uwolniłam” kręgi na wodzie – dokad dotrą? Nikt nie wie… może jakaś utalentowana śpiewaczka posłucha ich i będzie chciała je zinterpretować…. może pomogą komuś  te myśli „niezłote”, kogoś rozbawią, kogoś zasmucą, może ktoś będzie chciał o nich porozmawiać.  Wszystko to są bardzo intrygujące możliwości – czuję się jak ktoś kto wysłał wiadomość w butelce i czeka aż zdarzy się… życie.

R: Czy masz zamiar wydać kolejną płytę? Czy będzie miała podobny klimat?

Ela: Rzeczywiście mam sporo nowego materiału na kolejną płytę i nawet pierwszy szkic muzyczny do jednej z piosenek. Tak naprawde jednak to chciałabym być jak Osiecka – pisać dobre teksty i cieszyc się tym, że dobrze je ktoś wykona. To własnie moje wielkie, śmiałe marzenie – które  oto ujawniam – bo może akurat wyjdzie naprzeciw  czyjemuś marzeniu, żeby te teksty zaśpiewać. Ja nie jestem „performerką” – za dużo kompleksów i lęków….

R: Na płycie „Zwierzę” jest piosenka zatytułowana „Romantyczno ludowa historia Polki robolki”. Piosenka ma ostre słowa. Co Cię sprowokowało do napisania tego tekstu?

Chwile, kiedy powstają piosenki..?
Chwile, kiedy powstają piosenki..?

Ela: No taaak, na płycie jest kilka piosenek o „ostrzejszym tonie” ale ta jest  naj.  Zawsze chciałam napisać piosenkę o kobiecie w Polsce, tytuł Polka-Robolka miałam od dawna. Wymyśliłam sobie, że ujmę temat w formie  scenki – dialogu-wyliczanki  pokazującej wszystkie role jakie musimy często godzić w życiu, wszystkie prace, za które nikt nam nie płaci i niewielu docenia. I jeszcze na codzień musimy walczyć z tym stereotypem głupiej i słabej – tylko dlatego, że nasze priorytety są odmienne od męskich. Wiem, że nie wszyscy mężczyźni są autorytarnymi, zakompleksionymi potworami, ale jednak model domowego „macho” jest w Polsce (i na świecie) bardzo rozpowszechniony. Myślę, że z wielką szkodą dla obu stron i dzieci oczywiście – trochę wiecej pokory, zaufania i dobrej woli i mogłoby być tak pięknie…. Sorry, rozgadałam się, ale rzeczywiście wiele tematów, które poruszam w swoich tekstach to moje „czułe punkty” – podchodzę jednak do nich z dystansem i z humorem i mam nadzieję, że słuchacze będą wiedzieli do których utworów przyłożyć „stosowną miarkę”.

R: Czy oprócz śpiewania masz jakieś inne swoje pasje?

Grupa muzyczna, z którą Ela Polis nagrywała płytę
Grupa muzyczna, z którą Ela Polis nagrywała płytę

Ela: Mam bardzo wiele całkowicie odmiennych od siebie zainteresowań, myślę że najogólniej mówiąc moją pasją jest „ciekawość”.  Trudno za tym zainteresowaniem linearnie nadążyć bo ono pulsuje, skacze tu i tam – od nauki hiszpańskiego, gry w tenisa, czytania książek (często kilku naraz), pisania tekstów po spotkania ze społecznie zaangażowanymi ludźmi, podziwianie i chronienie natury, wolontariat i prowadzenie swojej małej firmy.  Ten mój „problem” ciekawości ujęłam w jednej ze swoich nowych piosenek, pisząc:

 

„gdy wszystkie sroki trzymam za ogon,

Tylko wtedy jestem sobą”

Wiem, chyba spodziewałeś się w tym miejscu czegoś innego, a ja bach… znowu do tekstów i do piosenek – wygląda na to, że to moja pasja priorytetowa.

R: Co chciałabyś powiedzieć czytelnikom Nowin Teksaskich od siebie ?

Ela Polis wspina się wysoko!
Ela Polis wspina się wysoko!

Ela: Wierzę w pozytywną moc muzyki i śpiewania. Muzyka to jedno z najwspanialszych i najpiękniejszych osiągnięć  człowieka.  Założę się, że wielu z nas ma wciąż te ciepłe, sentymentalne wspomnienia z czasów kolonii lub letnich obozów. Te ogniska, te wspólne śpiewy – poczucie jedności, bezpieczeństwa i radości.  Ja wciąż staram się „kultywować” i przeszczepiać te radosne momenty z młodości do swojego dorosłego życia. To moja recepta przeciwko „zgrzybieniu”.  W Polsce, w górach, mam przyjaciół, z którymi  spotykamy się, gramy i śpiewamy różne stare „piosenki ogniskowe” i muszę powiedzieć, że są to chwile  cudnej beztroski, radości i lekkości – tak potrzebne w dorosłym życiu, by ”odciążyć” całą resztę.  Bardzo bym chciała zebrać taką grupkę „ogniskowych śpiewaków” tutaj, w San Antonio. Z tego właśnie pragnienia wzięło się  moje „nietypowe ogłoszenie” , które umieściłam w Nowinach Teksaskich  w grudniu i dzięki któremu  nawiązaliśmy kontakt – z czego bardzo, bardzo się cieszę, bo naprawdę nie spodziewałam się wtedy, że Nowiny Teksaskie staną się dla mnie drzwiami do zaprezentowania autorskiej płyty “Zwierzę”.  Bardzo mocno dziękuję za tą możliwość i zapraszam do posłuchania.

Tutaj na Soundcloud , tutaj na Facebook , a tutaj na naszej stronie Nowiny Teksaskie

ZWIERZĘ – galeria zdjęć z tekstami piosenek

 

Obserwuj Editor:

Ostatnie wpisy
Komentarze zostały wyłączone.