» » Świat jednak jest mały…

Świat jednak jest mały…

wpis w: Ludzie, Miejsca, Myśli, Ogólna | 0

Ukradzione kwadratJeśli mieliście okazję przeczytać o Panu Wiliamie w naszej gazecie, to może chcecie usłyszeć o naszym kolejnym spotkaniu, którym chciałabym się z Wami podzielić. Jak wiecie, Pan Wiliam Samelson ma 85 lat i jest pisarzem. Ponieważ mieszkam przy pięknym parku, który przypomina mi polski dworek, postanowiłam zaprosić Pana Williama na spacer. Przyjął z uśmiechem i wdzięcznością. Dla pisarza nowe spotkania to zawsze okazja na nowe doświadczenie.

Spotkaliśmy się w umówionym miejscu w sobotę i dojechaliśmy do parku. Park był pełen rożnych spacerowiczów. W oddali zauważyłam ślub i młodą parę. Goscie weselni poubierani w  wiosenne długie suknie i garnitury, fotografowie pstrykający zdjęcia.  W parku wokoło gwar, słychać było dzieci, rozmowy i szczekanie psów.

Park Denmana z koreańską Pagodą
Park Denmana z koreańską Pagodą

Po dojściu do domu Pana Gilberta Denmana – który dał swoją posiadłość w spadku miastu – poszliśmy w stronę alejki wzdłuż jeziora. Pogoda po prostu wymarzona. Przeszliśmy obok “Pagody”, czyli koreańskiego prezentu dla Pana Denmana, a potem spacerowaliśmy wolno alejką, gdzie spotkaliśmy młodą parę pozującą do zdjęć fotografowi. Zauważyłam fajne tabliczki z napisami trzymane przez młodych w rękach, Pan William również. Dziewczyna z długimi włosami wyglądała na bardzo szczęśliwą, trzymała tabliczkę z napisem : “Ja kradnę jego nazwisko”, młodzieniec trzymał następną tabliczkę z napisem: “Ona ukradła moje serce”. Pan Wiliam jednym tchem zapytał ich: Kto jest zwycięzcą tej wymiany ?

Ona skradła mu nazwisko i serce
Ona skradła mu nazwisko i serce

Dziewczyna szybko się uśmiechnęła i odpowiedziała: “Chyba ja, bo moje nazwisko jest polskie!” Ja spojrzałam na Pana Wiliama z uśmiechem i odpowiedziałam: co złego w polskim nazwisku, sama jestem z Polski!? I do tego dodałam, że Pan Wiliam też jest urodzony w Polsce. A do tego, następne dwie urocze Panie, ktore wyłoniły się tak, jakby przyszły wyczarowane, w tym momencie tez powiedziały: MY TEŻ! My też jesteśmy z Polski!  Co? Jaki niesamowity zbieg okoliczności! (To naprawdę niesamowite, na tak małej powierzchni, w tak ustronnym miejscu spotyka się tak dużo Polaków i związanych z Polską ludzi – przyp. Redakcji)

Dołączyły do nas kolejne Polki
Dołączyły do nas kolejne Polki

Taki mały park, a tu nagle tyle ludzi z Polski? Młodzieniec był bardzo szczęśliwy. Czuł się jak w nowej polskiej rodzinie, trochę zagubiony, bo nie rozumiał ani jednego słowa. Zaprosiłam wszystkich do zrobienia wspólnego zdjęcia. Rozmowa toczyła się potem po polsku i po wymianie telefonów pospacerowaliśmy do samochodu.

A na końcu młoda dziewczyna w przypływie radości pomachała nam ręką krzycząc “Cześć” na pożegnanie, a my odkrzyknęliśmy “Powodzenia w nowej drodze życia!”.

Serendipity moment!?

Spacerowała, a potem opisała: Evita

Denman Estate Park

Denman Estate Park jest położony w bardzo cichym i ustronnym miejscu, a jednak z dobrym dojazdem, bo pomiędzy Fredericksburg Rd a autostardą I-10. Park jest urządzony na powierzchni 12.85 akrow. Posiada: szlaki spacerowe, labirynt do medytowania, stoły na piknik, stawy. Dom i basen nalezy do Universytetu Inkarnacji Swiata. Można wynajmować miejsca na wystawy czy na przyjęcia. Park ma dużo miejsc parkingowych.

Park ma dobry widok na centrum miasta. W parku rosną różne gatunki starych drzew i gniazdują tam różne rodzaje ptaków, które się tam zadomowiły na stałe: kaczki, gęsi i inne. Jest to bardzo popularne miejsce dla fotografów.

Historycznie była to własność Pana Gilberta Denmana, który był adwokatem i pozostawił to miejsce dla miasta San Antonio w spadku. Park został otworzony do publicznego użytku około 5 lat temu.

 [ready_google_map id=’4′]
Obserwuj Editor:

Ostatnie wpisy
Komentarze zostały wyłączone.